Słyszę:
Puls podekscytowanych bębnów,
Ciche
żachnięcie – chyba gitary basowej,
Jęk zrozpaczonych skrzypiec.
Przyspieszają:
Skrzypce,
Gitara,
I bębny,
I wiolonczela
kwili – smutno i żałośnie,
Jakby do
kochanka – kontrabasu.
Patrzcie, jak
się klei do tej harfy, jak bezczelnie szepta –
Biedna
wiolonczela – kwili.
Nadbiega też
pianino, na wstępie zziajane
Mija bębny,
I gitary,
I nawet
skrzypce rozrzewnione.
Biegnie na
ratunek, bo cymbałki nieśmiałe
Nie odważą
się same
Obudzić
Twojej duszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz