To takie zwyczajne – kot.
Trzy litery ledwo, bezdźwięczne i twarde,
Bez ogonków!
A przecież nie sposób wyrazić
kota „kotem”.
Nie sposób opisać puchowej
miękkości łap,
Czarnych dziur
w oprawie trawiastozielonych
tęczówek.
Płynności ruchów.
Krok – skok – balans -
machnięcie ogonem…
Zastój.
Uważne spojrzenie dookoła.
Krok -
Wariacki swing pomiędzy dachami.
I wiesz, że
jesteś w stanie doścignąć go
jedynie spojrzeniem
a i tak dojrzysz jedynie
rozmytą smugę
ducha mknącego wśród wietrznych
upiorów.
Krok – krok – zastój -
Lot.
A słowo „kot”
Wtarty w księgi pył gwiezdny
Zerka jedynie pod niebo
Dziwiąc się czemu nie ma go
Między Nimi.
Koty są niesamowite, ale przyznam, że nigdy nie pomyślałabym o przedstawieniu ich w takiej wyjątkowej formie. Kolejny raz jestem pod wrażeniem, a to dopiero drugi Twój, przeczytany przeze mnie, tekst.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)